Uległ zniszczeniu lub zgubie, okaziciel kwitu nie może rościć żadnych pretensji finansowych. Bede uśmiechnął się. Słowo „zguba" nie oznaczało przecież nic innego, jak „kradzież", jednak bank nie chciał sugerować klientowi, by taka możliwość mogła zaistnieć. Bede podpisał jeden arkusz pokwitowania, urzędnik — drugi. Arkusze wymieniono. — Czy pragnie pan zapłacić z góry, czy dopiero przy odbiorze? Bede zapłacił z góry za miesiąc, licząc, że dłużej niż miesiąc nie będzie w Goodyear przebywał i że wydobędzie się jakimś sposobem z finansowych tarapa. — Zamieszka pan w Goodyear? — zapytał jeszcze fryzjer. — Nie. Lecz poBede jeszcze z tydzień lub dwa. „Lucky Saloon" to chyba porządny lokal? — Bardzo dobry. — Wynająłem tam pokój. — Słusznie pan postąpił. Myślę, że po takiej wędrówce należy się panu odpoczynek. Bede powiedział „do widzenia" i wyszedł. „Jestem kiep — pomyślał — jeśli jutro pół miasta nie będzie gadać o milionerze, który przybył do Goodyear. Wrócił do swego pokoju, legł na swym ulubionymłóżku.