W ubranku przypominającym garnitur świeżo uszyty przez krawca. Lecz nie wypada człowiekowi posiadającemu worek... nuggetów zbyt długo' pokazywać się w łachmanach. Zdziwiłoby to, licznych obserwatorów i mogłoby w ich umysłach zasiać ziarna wątpliwości. Bede zerknął na winczester i powziął decyzję. Długiej broni nie potrzebował obecnie. Wystarczy colt. Należało znaleźć rusznikarza, sprzedać winczester, a później załatwić umieszczenie w bezpiecznym miejscu woreczka, który im dłużej znajdował się w posiadaniu Bedego, tym bardziej go niepokoił. Wstał, winczester przewiesił przez ramię, woreczek wpakował pod kurtę i ruszył w drogę. Zaczepił pierwszego napotkanego przechodnia i zagadnął o rusznikarza. W Goodyear było ich dwu, a oba warsztaty mieściły się przy tej samej ulicy, łatwe do odnalezienia, zwłaszcza że, jak Bede słusznie przypuszczał, podobnie jak w tysiącach innych małych miasteczek, istniała tu tylko jedna ulica. Bez trudu odnalazł sklepik, z daleka już dostrzegłszy nad drzwiami strzelbę wykrojoną z kawałka blachy.